Osobowość C - jakie cechy mogą predysponować do rozwoju nowotworu?



Co prawda na raka chorują ludzie o wielu różnych osobowościach i cechach i nie można mówić, że jakiś rys osobowościowy gwarantuje zachorowanie lub jego brak. Niemniej przeprowadzono badania nad tym, czy jednak niektóre cechy nie zwiększają ryzyka zachorowania na raka. Okazało się, że mogą, i w ten sposób powstał rys osobowości C.

Jedno z takich badań było przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim. Doktorzy Lydia Temoshok i Andrew Kneier zbadali reakcje pacjentów onkologicznych oraz sercowych na poddanie działaniu impulsów elektrycznych. Pacjenci chorzy na raka silniej odczuwali impulsy (o czym dowiodły wyniki "z ciała"), ale w rozmowie z badaczami minimalizowali nieprzyjemne wrażenia, w porównaniu z pacjentami kardiologicznymi, którzy o nieprzyjemnych doznaniach mówili wprost.

Do podobnych wniosków doszli doktorzy tacy jak Stephanie Simonton, Lawrence LeShan i Ian Gawler: zaobserwowali u pacjentów chorych na nowotwory pewne cechy, które były wspólne dla większości.

Osobowość C - czyli jaka?

Charakteryzuje osoby, które nie były szczęśliwe w dzieciństwie, ale uwaga - niekoniecznie musieli mieć ku temu konkretne powody. Ich rodzice mogli być przemocowi, łatwo się irytować, ale mogli być też po prostu chłodni, zdystansowani lub nadmiernie wymagający lub nieobecni. Niemniej wspólną cechą takich osób jest poczucie niskiej wartości - dzieciństwo bowiem dawało im poczucie bycia słabym. Potem ich sposób funkcjonowania polegał na robieniu wszystkiego, czego się od nich oczekiwano - aby zaskarbić sobie miłość. Swoje własne potrzeby, pragnienia osoby o tym typie osobowości wypierały. Rzadko wpadają w gniew (mają problem ze złością i jej wyrażaniem), są często bardzo miłe, lubiane, chętne do pomocy. Unikają sytuacji konfliktowych, a w celu zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa, które jest dla nich najważniejsze, często poświęcają się w jakimś obszarze swojego życia: czy jest to związek, dzieci czy praca. Niestety, skutkiem takiej fiksacji jest to, że w obliczu zagrożenia owej dziedzinie, nawet niewielkiego, żal z dzieciństwa  staje się znowu bardzo silny. Dotyczy zwłaszcza sytuacji, z którymi łączy się poczucie bezsilności: "nie mogę nic z tym zrobić". To wszystkie sytuacje potęgują i pogłębiają rany z dzieciństwa, poczucie rozpaczy i opuszczenia powiązane z bezradnością. U dorosłych chorych na depresję z dziecięcą traumą ogniska zapalne - które przekształcają się często w nowotwór, z wyjątkową siłą reagują na wywoływane w warunkach laboratoryjnych sytuacje stresowe. W tym przypadku zaobserwowano też aktywację NF-kappaB, czynnika przyczyniającego się do wzrostu i rozwoju raka.

Wniosek z innych badań tego typu przyniósł bardzo ciekawe konkluzje: to nie sam stres, który jest nieodłączną częścią życia sprzyja powstawaniu nowotworów. Przynajmniej nie bezpośrednio. Ważniejsze jest poczucie kontroli nad sytuacją. Bezradność bardzo osłabia funkcje obronne organizmu, zwiększając szanse na zachorowanie, poprzez rozwijanie się permanentnych stanów zapalnych. Dlatego osoby, które do osiągnięcia spokoju ducha potrzebują zawsze czynników zewnętrznych, mogą być bardziej zagrożone. Warto w takiej sytuacji skorzystać z psychoterapii, odnaleźć swoje prawdziwe pasje i zacząć je realizować, otaczać się ludźmi, którzy będą akceptować nas takimi jacy jesteśmy, przy których nie będzie presji udowadniania czegokolwiek. Warto rozwijać wiarę w siebie, swoją sprawczość i przede wszystkim, miłość własną.